Opinie

Jak nie wolno ewangelizować?

Ви також можете прочитати цю статтю українською мовою

12 maja 2017, 15:33 2067 Aleksander Buczkowski

W moim życiu było sporo sytuacji, gdy rozmowa w jakiś sposób podejmowała kwestię wiary. Chciałem tego czy też nie, stawałem się przedmiotem kpin, szyderstwa, a nawet nienawiści.

Nawet w szkole, gdy chciano kogoś obrazić, mówiono: «Coś ty wierzący?» Oczywiście, pierwszą reakcją była obrona, co więcej atak słowny na rozmówcę. Jednak życie mnie nauczyło oto czego.

1. Nigdy nikomu nic nie udowadniaj

Nigdzie w Ewangelii nie widziałem, żeby Jezus Chrystus komuś coś dowodził, — po prostu głosił Dobrą Nowinę. Kto był otwarty, przyjmował ją, kto nie był — pozostawał w swoich grzechach. Pan Bóg nie zatrzymywał swoich uczniów, nawet gdy oni odeszli od Niego, nie rozumiejąc, jak można jeść Jego Ciało i pić Jego Krew. Nawet zapytał pozostałych: «Czyż i wy chcecie odejść?» Jezus nigdy nie był populistą. On był prawdą, a ona nie wszystkim się podoba.

Zwłaszcza gdy coś komuś udowadniasz, świadczysz o tym, że nie jesteś pewny w racji swoich słów, pozycji, myśli. Przede wszystkim próbujesz przekonać siebie, a nie innych. Oczywiście trzeba wyjaśnić, opowiedzieć, interpretować, ale nie wchodzić w kontrowersje. Pewnie, że istnieją sytuacje, gdy spotykają się ludzie, którzy szukają prawdy i poznają ją w rozmowie. Jednak doświadczenie pokazuje, że w większości przypadków inni po prostu chcą udowodnić swoją pozycję, i niezależnie od tego, jak przekonujące są twoje argumenty, zostaną ze swoim własnym zdaniem. To dotyczy również blogerów i komentatorów w sieciach społecznościowych. Najważniejsze dla nich to nie są wyniki, ale sam tok kontrowersji, żeby zostać zauważonym, wysłuchanym. Nie rób im takiej usługi — to im nie pomoże stać się lepszymi, to tylko zapewni ich w słuszności zachowania.

Właśnie sekty działają na zasadzie: «Idźcie i opowiadajcie, lecz nie myślijcie». Gdy zostajesz sam, przychodzą wątpliwości. Każdy je ma (nie jestem wyjątkiem) jednak, jak mówi Papież, wiara bez kryzysów zostaje infantylna, gruntuje się na uczuciach, komforcie, ale nie na relacjach z Bogiem.

A do tego, odchodząc od tematu religijnego, uważam, że w ogóle nie warto nikomu niczego udowadniać, — ani dziewczynie, ani otoczeniu. Oprócz siebie samego: udowodnić sobie, że ja to potrafię. Wszystko jedno tego nie doceni się. Udowadniają  tylko ci, którzy nie znają sobie ceny, mają kompleksy, chcą pokazać, oto jakim jestem gospodarzem, oto jakim jestem uczniem i nauczycielem, a szczególnie na tle tamtego pechowca, kolegi, znajomego.

Po prostu żyj i rób to, co uważasz za potrzebne i czego wymaga od ciebie Pan Bóg.

2. Nie próbuj nikogo nawracać

Rozumiem, że dla wielu ludzi te słowa będą szokiem, a nawet herezją. Jak to nie mówić o najcenniejszym w swoim życiu i nie dawać innym poznawać szczęścia relacji z Bogiem? Przecież to jest przeciw Ewangelii, gdzie napisano: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody». I oczywiście trzeba głosić, co zrobił Pan Bóg; że wyłącznie On daje radość, sens, pewność życia. Ale gdzie napisano: «Nawracajcie innych»? O ile pamiętam, powiedziano: «Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię». A co robimy zamiast tego, żeby głosić Dobrą Nowinę? Zajmujesz się propagandą religijną, starasz się zrobić z kogoś katolika.

W swoim życiu spotykałem się z wieloma takimi ludźmi, jednak najwięcej zapamiętali mi się dwaj wykładowcy. Jeden z nich zamiast tego, żeby nauczać swojego przedmiotu, na wykładach promował Biblię w wersji protestanckiej, a wszystkich, którzy go słuchali, nazywał głupimi. Jednak nie przeszkadzało mu to wpychać nam za pieniądze podręczniki od jego przedmiotu którego i tak nie uczyliśmy się. A inny pokazywał filmy i wpakowywał nam w głowy zasady «ruskiego mira», jednak jego idea o wysokiej moralności i głębokiej duchowości wcale nie wywierały wpływu na jego osobiste i publiczne życie.

Ci dwaj otrzymali przeciwne od oczekiwanych owoce. Nie tylko nie chcieliśmy zostać takim jak oni, a nawet nie mieliśmy ochoty słyszeć o ich Kościołach. Każdemu z nich można postawić diagnozę — mesjasz, ponieważ uważali, że niby ratują nasze biedne dusze. Według mnie, nieważne było dla nich nasze osobiste dobro czy relacje z Bogiem. Interesowało ich jedno — przeciągnąć nas na swoją stronę, jak faryzeuszom, którzy przemierzali morze i ziemię, by znaleźć jednego nowo nawróconego. A kiedy znajdowali, robili go godnym piekła, podwójnie od nich gorszego (por. Mt 23, 14.15). Żeby później sobie postawić krzyżyk na liście dobrych spraw, niby oto oni uratowali jedną duszę od piekła.

A ile podobnych staje się twoimi przyjaciółmi, pomaga, robi usługi, abyś później wraz z nimi chodził do ich wspólnoty. Ale czyż miłość nie jest bezinteresowna? Bez wątpienia przyjaźń może zostać sposobem ewangelizacji, ale ma być prawdziwa. Czyż to jest przyjaźń, gdy zrodziła się niby ze szlachetnym, ale jednak korzystnym celem? Dla wielu moje słowa mogą jedynie świadczyć o braku gorliwości w głoszeniu Ewangelii. Podobno kiedyś myślałem, zanim pewien święty kapłan, który uratował mnie od popełnienia samobójstwa, na pytanie: «Kiedy trzeba nauczać», odpowiedział: «Gdy powie ci Duch Święty». Nie odpowiedział: «Zawsze i wszędzie głosić Bożą miłość, wiarę, zbawienie. Po prostu prosić światła, żebyś znał właściwe miejsce i słowa».

3. Nie broń Boga

Pewnego razu mowa poszła o Neokatechumenacie. Wszyscy obecni zaczęli narzekać, że to jest sekta, coś niekatolickie, niepotrzebne. Chyba czekali na moją gniewną reakcję, że będę bronił swojej wspólnoty. Być może, ludziom, którzy w jakiś sposób nie wiedzą o sensie Drogi, ja bym jeszcze tłumaczył coś, ale w tym konkretnym przypadku postanowiłem po prostu zamilknąć. Wiem, i Kościół to wyznaje, że to dar Boży, — i to wystarczy. Kto ma uszy i oczy, zobaczy, że tam działa Bóg. A inni i nadal będą mówić, że to jest coś ludzkie albo nawet od diabła.

Gdy staramy się bronić Boga i jego sprawy, często to nie przynosi to nic dobrego. Bóg sam potrafi zadbać o siebie i nie potrzebuje opiekunów. Pamiętajcie, gdy Piotr chciał ubezpieczyć Chrystusa od żołnierzy, ten zabronił mu mówiąc: «Schowaj miecz swój do pochwy; bo wszyscy którzy za miecz chwytają od miecza giną. Czy myślisz że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby mi więcej, niż dwanaście zastępów aniołów?»(Mt 26, 52–53). Ten, który chciał bronić Boga, kilka godzin później 3 razy wyrzekł się Jego… Myślał, że jest silny, opiera się na swojej sile. Pan Bóg zaś prosi nas o odwagę świadczyć o naszej wierzę. Zazwyczaj słowem, ale często po cichu akceptując krytykę, nie odpowiadając na agresję agresją. I dobrze, że osobiście mnie czy moją wspólnotę polewa się błotem, bo tylko drzewo obrzucane nawozem, może przynieść dobry owoc — owoc miłości do swoichwrogów.

4. Nigdy nikogo nie zmuszaj

Bóg stworzył nas wolnymi i szanuje nasz wybór, nawet jeśli stajemy po stronie grzechu i idziemy do piekła. I nie możemy nikogo przymuszać, nawet z dobrymi motywami.

Pamiętam, że późnym wieczorem wracałem z liturgii i spotkałem na moście chłopaka, który chciał popełnić samobójstwo. Nie mogłem mu tego zabronić, nie mogłem zmusić zejść z mostu, bo to odwrotnie popchnęłoby go do skoku. Wyłącznie dzieliłem się swoim doświadczeniem, że bywają gorsze sytuację, ale wyjście zawsze jest. Tak samo Bóg nie zakazuje nam stania nad przepaścią grzechu, jednak tylko przekonuje przez różne wydarzenia, znaki, ludzi, że możliwe jest inne, szczęśliwe życie… z Nim. Dlatego jestem kategorycznie przeciw jakimkolwiek przymuszeniom nawet do modlitwy.

Pewnego razu, prowadząc wycieczkę, razem z dziećmi wszedłem do kościoła, i tu ksiądz prawie kazał im modlić się przed ikonami, chociaż większość z nich odpowiedziała mu, że są ateistami, i nie zostało nic innego jak przeprosić za zachowanie tego duchownego. Owszem, rozumiem jego gorliwość w ratowaniu ich dusz, jednak czy podobała się taka modlitwa Bogu, czyż nie byłoby lepiej pomodlić się za tych uczniów, a nie z nimi, bo oni czuli się pokrzywdzonymi, że ich poglądy nie brane pod uwagę. Podczas gdy nasz Ojciec Niebieski zawsze nas wysłuchiwa, a jeżeli popełniamy błędy, zaraz daje nam słuszne odpowiedzi. Ale nigdy nie ignoruje, nie zmusza do oddawania Mu czci. Bo jak mówi nam Benedykt XVI, «Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez pociąganie» (Radość Ewangelii, 14). Rozumiem, że dla wielu to trąci liberalizmem, pozwoleniem na błędy ale czyż nie jesteśmy powołani do wolności dzieci Bożych?

5. Zbawiaj nie innych, lecz siebie samego (a tysiące wokół ciebie się zbawią)

Tak, brzmi to egoistycznie, jednak nie ja to powiedziałem, że dzisiejszy świat potrzebuje więcej świadków, niż nauczycieli. Wszyscy już mają dość moralistów z Pismem Świętym w ręku, którzy uczą, jak masz żyć. Ponieważ od czasu do czasu nawet Słowo Boże przemienia się w kamienie, które pobożni wierni z zadowoleniem rzucają w grzeszników, zapominając, że sami są podobnymi biedakami. Wcześniej myślałem, że ocalę cały świat, później — moją rodzinę, no a jeszcze później — siebie; a teraz wiedząc coraz więcej o sobie i mojej grzeczności, jestem przekonany, że nie jestem zdolny do niczego i sam zasługuję na piekło. Jedyne na czym mogę polegać, to jest Boże miłosierdzie i opatrzność.

Jestem przekonany, że chrześcijanin nie może myśleć w kategoriach «uratuję każdego albo nie uratuję nikogo». W tym miejscu może być tylko znak sprzeczności, «na upadek i na powstaniu wielu…» (Łk 2, 34). Być świadkiem tego, że Bóg jest, i On obecny w moim życiu. Pozwolić, żeby Bóg znów wcielił się we mnie i chodził po tej ziemi,  nawoływał do nawrócenia i umierał na twoim krzyżu życiowym. Dlatego męczennicy (również w życiu codziennym) to ziarno wiary, ponieważ umierali za to, czym żyli. Nie mieli podwójnego, lecz jedno życie, a i to oddawali za Boga.

Jesteśmy tylko oknami, przez które świeci Bóg. Nie mniej i nie więcej. Gdy dajesz umyć się z grzechów, inni koniecznie zobaczą Chrystusa. Jeżeli nie, to będzie widoczny tylko twój brud. Trzeba się modlić, żeby światło prawdy przebiło się zarówno przez błoto własnych grzechów, tak i grzechów bliźniego.

 

Інші статті за темами

СЮЖЕТ

Kościół

ПЕРСОНА

МІСЦЕ

Zauważyłeś błąd? Zaznacz fragment tekstu i naciśnij Ctrl+Enter.

ПІДТРИМАЙТЕ CREDO
Шановні читачі, CREDO — некомерційна структура, що живе на пожертви добродіїв. Ми з вдячністю приймемо Вашу допомогу. Ваші гроші йдуть на оплату сервера, роботу веб-майстра та гонорари фахівців. Переказ через ПриватБанк: Пожертвування можна переказати за такими банківськими реквізитами:

5168 7427 0591 5506

Благодійний внесок ПРИЗНАЧЕННЯ ПЛАТЕЖУ: Добровільна пожертва на здійснення діяльності часопису CREDO.

Інші способи підтримати CREDO: (Натиснути на цей напис)

Щиро дякуємо читачам за жертовність усім, хто нас підтримує!
Напишіть новину на CREDO
Якщо ви маєте що розказати, але початківець у журналістиці, і хочете, щоб про цікаву подію, очевидцем якої ви стали, дізналося якнайбільше людей, можете спробувати свої сили у написанні новин та створенні фоторепортажів на CREDO.
Підпишіться на розсилку
Кожного дня ми надсилатимемо вам листи з найважливішими та найцікавішими новинами

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: