Ukraina

Ukraińcy to ludzie, których nie trzeba uczyć, co robić w sytuacji kryzysowej. Lwów pomaga uchodźcom

Ви також можете прочитати цю статтю українською мовою

08 marca 2022, 14:37 313 Vita Jakubowska

Po Majdanie Ukraińcom nie trzeba mówić, co robić w sytuacji kryzysowej. Z początkiem wojny wszyscy po prostu wstali i poszli robić to, co mogli: pomagać tam, gdzie są; brać odpowiedzialność za potrzebujących.

Na takiej zasadzie ludzie pracują od kilkunastu dni w organizowanych przez archidiecezję lwowską ośrodkach dla uchodźców. Niewiele śpią, jedzą w biegu, nie wracają do domu – ich dom jest teraz wśród tych, którzy przyjeżdżają pociągiem z Charkowa, Kijowa, Mikołajowa i innych miast Ukrainy, które teraz dosłownie płoną, od rosyjskich bomb i pocisków.

Zmęczone kobiety z niemowlętami, przestraszone dzieci ze zwierzętami, zdezorientowane stare babcie kurczowo trzymające się tego, co pozostało z ich poprzedniego życia – teraz zwierzają się nieznajomym i mają nadzieję, że będą się nimi zaopiekować.

 

 

I faktycznie imi się opiekują: siostry benedyktynki w podlwowskiej Sołonce schroniły kobiety i dzieci pod swoim dachem, dostarczyły żywność, stworzyły bezpieczne miejsce do odpoczynku i wyciszenia się przed ruszeniem dalej lub podjęciem decyzji, co robić; parafia św. Jana Pawła II w Sokolnikach na przedmieściach Lwowa dba o swoich gości najlepiej jak potrafi, a oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb proboszcz zorganizował dla dzieci hipoterapię w klubie jeździeckim niedaleko domu parafialnego.

 

 

Nieustannie pracują pracownicy i wolontariusze Domu Pielgrzyma im. Jakuba Strzemię, wspomaganego przez Caritas Spes archidiecezji lwowskiej, Ekumenicznego Komitetu Pomocy Medycznej i Społecznej, Maltańskiej Służby Pomocy oraz polscy ratownicy medyczni, którzy zapewniają opiekę lekarską i towarzyszą osobom starszym i chorym do granicy.

Do działalności wolontariackiej włączyli się także klerycy Wyższego Seminarium Duchownego św. Józefa. Każdy stara się być użyteczny: ktoś pomaga w kuchni, ktoś rozdaje niezbędne rzeczy — każdy robi, co może. Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki odwiedza ośrodki, komunikuje się z ludźmi, niesie im słowa pociechy i wsparcia w tym trudnym czasie.

 

 

Nikt nie zostaje sam ze swoimi problemami. Do Lwowa codziennie przyjeżdżają tysiące ludzi uciekających przed wojną; wielu już straciło swoje domy. Wszyscy straciliśmy nasze zwykłe życie i osobiste marzenia. Teraz mamy jedno marzenie dla wszystkich: zwycięstwo w wojnie — wojnie, której nie chcieliśmy i nie sprowokowaliśmy, ale wybronić się  — to sprawa honoru i godności każdego, kto czuje się Ukraińcem.

 

 

Інші статті за темами

СЮЖЕТ

wojna

ПЕРСОНА

Mieczysław Mokrzycki

МІСЦЕ

Lwów

Zauważyłeś błąd? Zaznacz fragment tekstu i naciśnij Ctrl+Enter.

ПІДТРИМАЙТЕ CREDO
Шановні читачі, CREDO — некомерційна структура, що живе на пожертви добродіїв. Ми з вдячністю приймемо Вашу допомогу. Ваші гроші йдуть на оплату сервера, роботу веб-майстра та гонорари фахівців. Переказ через ПриватБанк: Пожертвування можна переказати за такими банківськими реквізитами:

5168 7427 0591 5506

Благодійний внесок ПРИЗНАЧЕННЯ ПЛАТЕЖУ: Добровільна пожертва на здійснення діяльності часопису CREDO.

Інші способи підтримати CREDO: (Натиснути на цей напис)

Щиро дякуємо читачам за жертовність усім, хто нас підтримує!
Підпишіться на розсилку
Кожного дня ми надсилатимемо вам листи з найважливішими та найцікавішими новинами

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: