Zauważyłeś błąd? Zaznacz fragment tekstu i naciśnij Ctrl+Enter.
W wyniku rosyjskiego ataku na Lwów, który nastąpił 24 marca 2026 roku, uszkodzonych zostało kilka zabytków architektury. W szczególności ucierpiał budynek kościoła św. Marii Magdaleny, powszechnie znanego jako siedziba Lwowskiej Sali Organowej.
W komentarzu dla CREDO proboszcz parafii św. Marii Magdaleny, ks. Artur Stronczewski, opowiedział o aktualnym stanie kościoła i podzielił się informacjami na temat współpracy z kierownictwem sali organowej oraz władzami miasta.
— Po wczorajszym ataku w naszym kościele praktycznie wszystkie okna zostały wybite. Pozostało jedynie kilka niewielkich odłamków szkła. Niestety całe szkło spadło do środka, ale na szczęście nic nie uległo zniszczeniu: ani ołtarz, ani figury znajdujące się we wnętrzu kościoła. Weszliśmy do środka zaraz po odwołaniu alarmu powietrznego, aby ocenić wyrządzone szkody. Pracownicy sali organowej również czekali na możliwość wejścia do środka. Po wejściu od razu zaczęliśmy sprzątać, ponieważ było bardzo dużo szkła. Przybyli także parafianie, aby pomóc: razem z pracownikami sali organowej sprzątaliśmy odłamki szkła pokrywające podłogę. Pomimo wszystkich trudności dzisiejsze nabożeństwo odbyło się o zaplanowanej godzinie – o 10:00, chociaż kościół nadal nie ma okien. Obecnie planuje się tymczasowo zakleić je folią, a później postawić rusztowania i wstawić nowe szyby.

Jeśli chodzi o zniszczenia, miasto obiecuje, że już od poniedziałku zajmie się naprawą okien w kościele. Jednak w kwestii codziennej współpracy i współistnienia pojawiają się pewne trudności. Zwłaszcza nie mamy dostępu do stacji Drogi Krzyżowej: część kościoła jest zagracona ustawionymi krzesłami i praktycznie nie da się tam przejść. Budzi to wątpliwości nawet z punktu widzenia bezpieczeństwa, zwłaszcza przeciwpożarowego. W kościele nie powinno być rzeczy obcych: jest to przestrzeń przeznaczona do modlitwy i oddawania chwały Bogu, a nie do przechowywania starych mebli czy narzędzi. Wielokrotnie zwracałem się z prośbą o usunięcie tych rzeczy, ale problem nadal nie został rozwiązany. Ponadto stosunek do nas – do mnie i sióstr zakonnych, które posługują w parafii – nie zawsze jest właściwy. Czasami padają obraźliwe słowa lub rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje. Zdarzały się przypadki, gdy osoby spóźnione na niedzielną Eucharystię nie mogły wejść do środka, ponieważ nie były wpuszczane. Mówiono im przy tym, że nie ma tu kościoła i że nabożeństwa już dawno się nie odbywają. Osobiście słyszałem o tym od znajomych i parafian.

Bardzo zasmucają mnie wypowiedzi pana Sadowego, prezydenta Lwowa, który komentując wydarzenia związane z wczorajszym atakiem, ani razu nie wspomniał, że zniszczono nie tylko salę organową, ale także czynny kościół katolicki. Ani słowa na ten temat. Również na stronie samej sali organowej nie było żadnej informacji o tym, że do pracowników sprzątających szkło aktywnie dołączyli parafianie. Co więcej, nigdzie nie ma nawet wzmianki o tym, że jest to czynny kościół. Nazywa się go „fortecą”. Sytuacja dotycząca zwrotu kościoła św. Marii Magdaleny wspólnocie religijnej nadal pozostaje nierozwiązana, a konflikt zaostrza się z powodu niechęci kierownictwa sali organowej do wyjścia naprzeciw potrzebom wspólnoty parafialnej, a także z powodu szeregu decyzji dotyczących wystroju wnętrz, które przekształcają tę przestrzeń w nieformalną przestrzeń artystyczną.

