Wywiad

Jezus jest „drzwiami”, a biskup „mostem” między ojczyzną a wiernymi, którzy wyjechali

Ви також можете прочитати цю статтю українською мовою

06 czerwca 2022, 10:53 261 Iryna Jermak

W drugiej połowie maja, w dniach 14-28, w podróż zagraniczną odbył biskup ordynariusz diecezji kijowsko-żytomierskiej Witalij Krywycki.

Była to zarówno okazja do uczczenia 25-lecia kapłaństwa, jak i podziękowania za pomoc dla Ukrainy i nawiązania kontaktów do dalszej współpracy. CREDO rozmawia z biskupem Krywyckim o wynikach jego podróży, wrażeniach, osiągnięciach i nadziejach.

– Co to była za podróż? Jedno z „planowanych zadań biskupa” w czasie wojny?

– Zupełnie nie. To było zaplanowane prawie rok temu i wiązało się przede wszystkim ze srebrnym jubileuszem mojego kapłaństwa. Umówiliśmy się ze współbraćmi salezjanami, z którymi otrzymałem święcenia, że spotkamy się, by podziękować Bogu, być razem, by podsumować tych 25 lat naszego kapłaństwa. Święcenia kapłańskie przyjąłem w 1997 roku w Krakowie.

Planowano udzielenie kilku posług: miałem bierzmowanie wiernych w różnych parafiach salezjańskich, święcenia braci. Ponieważ wybuchła wojna na szeroką skalę i moje przybycie zostało zakwestionowane, święcenia zostały przekazane innym biskupom. Ale głównym celem tej podróży było nawiązanie współpracy humanitarnej.

 

 

– Pierwszy przystanek był w Krakowie. Przed wyjazdem napisał Ksiądz Biskup na Facebooku, że zaprasza Ukraińców na to spotkanie.

– Tak, biorąc pod uwagę wojnę, wcześniej zaplanowana podróż nabrała nieco innego charakteru. Dlatego od pierwszego dnia pobytu w Polsce miałem spotkania. Wieczorem 14 maja spotkałem się z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym. Jest to grupa, która w ostatnim czasie podjęła ogromne wysiłki, aby zebrać i wysłać nam pomoc humanitarną. Dla mnie ta wizyta była okazją do podziękowania zarówno wolontariuszom, jak i naszym darczyńcom. A spotkania z naszymi wiernymi przebywającymi czasowo za granicą i innymi Ukraińcami stały się drugim tematem tej podróży. W Krakowie przyszło około stu osób na mszę św., a po mszy rozmawialiśmy w salach katechetycznych kościoła św. Stanisława Kostki.

Spotkałem się także z tymi ludźmi i współpracownikami salezjańskimi, którzy przyjmują ukraińskich imigrantów — są akceptowani bez względu na wyznanie.

– O czym Ksiądz Biskup rozmawiał z metropolitą krakowskim?

– W rozmowach zarówno z arcybiskupem Jędraszewskim, jak i metropolitą poznańskim arcybiskupem Gądeckim, przewodniczącym KEP miałem okazję podziękować całemu episkopatowi Polski i poszczególnym biskupom za wsparcie w naszej sytuacji, za różnorodną pomoc. W przypadku złożenia wizyty do arcybiskupa Stanisława Gądeckiego była to również wizyta wdzięczności za niedawną podróż biskupów polskich do Kijowa, za wsparcie Ukrainy. Szczególnie poruszyło mnie to, że obaj arcybiskupi podzielili się ze mną faktem, że mają też przesiedleńców w swoich kuriach. I znowu, bez względu na wyznanie. Oczywiście podczas rozmów z biskupami nawiązaliśmy komunikację, w szczególności dotyczącą naszych Caritasów — w ich diecezjach i Caritas Spes w diecezji kijowsko-żytomierskiej.

 

 

– Jak jest teraz zaplanowana ta praca? Po trzech miesiącach wojny to nie są tak łatwe jak na początku. Teraz to już nie tyle „fala pomocy”, ile rutynowa praca.

– Tak, już widać pewne znurzenie — widziałem to u wolontariuszy, w centrach zbiórki pomocy humanitarnej… W zasadzie pierwsza fala emocji już minęła. Należy pamiętać, że ludzie nie mogą ciągle udzielać takiej pomocy. Teraz naszym zadaniem jest normalizacja otrzymywania tej pomocy pod konkretne adresy, budowanie długotrwałych kontaktów z określonymi fundacjami, organizacjami, które chcą pomagać w przyszłości i szukają możliwości pomocy. Ale organizacje te chcą oczywiście uniknąć ryzyka korupcji: nie rozprowadzać pomocy humanitarnej za pieniądze. Chcą wiedzieć, że nasi dobroczyńcy, znając adresatów bezpośrednio, będą odpowiedzialnie dysponować tą pomocą i bezpośrednio ją przekazywać.

Ponadto mamy teraz kilka konkretnych projektów, które są w trakcie opracowywania. Zwłaszcza chodzi o kuchnie mobilne. Planujemy cztery kuchnie mobilne, uruchomione z pomocą zgromadzenia salezjańskiego. Będziemy potrzebować żywności, którą trzeba będzie im stale dostarczać. Na przykład dzisiaj otrzymaliśmy makaron, ryż, gotowy gulasz w 20-litrowych beczkach, które wystarczy podgrzać. Jedna taka kuchnia dla Fastowa, myśleliśmy też o Borodziance, jedna kuchnia pojechała do Lwowa, jedna do Krzywego Rogu.

– Odwiedził Ksiądz Biskup też sierociniec, który siostry przywiozły z Żytomierza do Polski. Jak żyją tam te dzieci?

– Widziałem dzieci w Rabce-Zdroju. Niczego im nie brakuje. Słyszałem od starszych dzieci, które myślą, że są bezczynne w Polsce, że chcą wrócić do Ukrainy i pomagać jako wolontariusze. Aby dzięki swojej pracy również mogły przybliżyć zwycięstwo.

 

 

Dzieci z sierocińca w Żytomierzu z s.Reginą Chodakowską

 

Dla mnie była to ważna podróż, aby je pocieszyć, być z nimi i oczywiście dać im to, czego od dawna nie miały — odprawiłem dla nich mszę po ukraińsku. Były szczęśliwe.

Za każdym razem, spotykając się z naszymi ludźmi, służyłem im, opowiadałem o tym, czym żyje dziś diecezja, czym żyje Ukraina. Wydaje mi się, że moim zadaniem było zbudowanie takiego „mostu”, by wspierać i pocieszać.

– Według wpisu na FB, 25-lecie kapłaństwa Ksiądz Biskup obchodził nie w Krakowie, ale we Wrocławiu.

– Tak, miałem inne plany. Spotkanie we Wrocławiu było spontaniczne. Byłem w tej okolicy, 24 maja wypadł dzień wolny  a mój były kolega z roku Jerzy Babiak mieszka we Wrocławiu. Postanowiłem więc, że będziemy świętować z nim rocznicę święceń, a jednocześnie będę miał okazję porozmawiać tam z naszymi wiernymi. Przyszło 50 osób, było to również bardzo przyjemne spotkanie. Ten kolega jest także dyrektorem szkoły salezjańskiej, która przyjęła również wiele dzieci z Ukrainy.

 

 

– W Polsce nie tylko jest wielu Ukraińców, ale także „naszych” Polaków, jak np. s. Marietta Miksa, a także ks. Michał Brankiewicz, których też udało się odwiedzić…

– Siostry z Hryszkowców pod Berdyczowem wyjechały w pierwszych dniach wojny, gdy wojska rosyjskie posuwały się w tym kierunku. Teraz s. Marietta działa we Wrocławiu, gdzie siostry Bożego Serca Jezusa mają Dom Generalny, i dużo pomaga w pracy wolontariackiej.

Tak się złożyło, że z ks. Michałem Brankiewiczem zostaliśmy wyświęceni w jeden dzień. Oczywiście w różnych miejscach, – ale też w jednym dniu ze mną obchodzi 25-lecie kapłaństwa. Specjalnie odwiedziłem go dzień po rocznicy, aby podzielić się z nim radością tego święta i wesprzeć go w tych dniach uzdrowienia. Ksiądz Michał jest pod Lublinem, po operacji stawu. Wyjechał w pierwszych dniach wojny i opowiedział, że po drodze spotkał nawet rosyjskie czołgi. Zobaczył to, zjechał z drogi i ukrył się przed nimi; a potem zobaczył w lusterku wstecznym, jak zostały zbombardowane.

 


Ze współbraćmi we Wrocławiu

 

W sumie odwiedziłem kilkanaście różnych miast i miejscowości, codziennie spałem w innym łóżku, miałem skrócone spotkania. Kraków i okolice, Szczyrek, Skawa i okolice, Witów w górach, Leszno i okolice… Odwiedziłem też benedyktynki w Lubiniu, które pomagają ukraińskim siostrom benedyktynkom. Odwiedziłem różne miejsca, w których przebywają nasi migranci, teraz nie mogę nawet wszystkiego wymienić. Byłem w Oświęcimiu i tam poświęciłem hotele dla migrantów. Istnieje bardzo duży zasób ogromnej pomocy salezjańskiej dla naszych potrzebujących.

W tej majowej podróży Ksiądz Biskup był w Częstochowie u Matki Bożej?

– W czasie tej podróży było wiele nieoczekiwanych momentów, w których widziałem przejawy Bożego planu, tego, co On sam zaplanował. Tak, w sobotę 21 maja miałem wolny czas i postanowiłem, że jadąc do Leszna skręcę do Częstochowy. Podziękować Matce Bożej za 25-letnią posługę, za jej opiekę. Skontaktowałem się więc z Andrzejem Przybilskim, biskupem pomocniczym diecezji częstochowskiej. A gdy on dowiedział się, że będę w Częstochowie w sobotę, zaprosił do odprawienia mszy na Szczycie dla pielgrzymów, którzy przybyli tam na XXVI. Ogólnopolskie Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym. W międzyczasie, tuż przed Eucharystią, spotkałem się z naszymi siostrami karmelitankami z Kijowa i Charkowa, które obecnie przebywają w Częstochowie. Było to bardzo ciepłe i radosne spotkanie. Z okazji mojego przybycia siostry wyszły nawet z klauzury poza klasztor i przyszły na mszę, aby w niej uczestniczyć.

Uderzyła mnie moc tej modlitwy. Ok. 40 000 osób modliło się za Ukrainę! Ksiądz Biskup Andrzej zaprosił mnie do modlitwy przed błogosławieństwem i to była naprawdę potężna modlitwa — za Ukrainę, za zwycięstwo, za ludzi cierpiących. Było to dla mnie bardzo ważne spotkanie treści duchowej.

A potem dostałem kielich i patenę, które w darze przyniesiono do ołtarza — otrzymałem je dla naszego seminarium, zamiast tych, które ukradli rosyjscy okupanci. A ta niespodzianka jest jedna z wielu, które towarzyszyły mojej podróży.

Zdjęcie z Facebooka Vitalii Kryvytskyi

 

 

Інші статті за темами

ПЕРСОНА

Witalij Krywycki

МІСЦЕ

Polska

Zauważyłeś błąd? Zaznacz fragment tekstu i naciśnij Ctrl+Enter.

ПІДТРИМАЙТЕ CREDO
Шановні читачі, CREDO — некомерційна структура, що живе на пожертви добродіїв. Ми з вдячністю приймемо Вашу допомогу. Ваші гроші йдуть на оплату сервера, роботу веб-майстра та гонорари фахівців. Переказ через ПриватБанк: Пожертвування можна переказати за такими банківськими реквізитами:

5168 7427 0591 5506

Благодійний внесок ПРИЗНАЧЕННЯ ПЛАТЕЖУ: Добровільна пожертва на здійснення діяльності часопису CREDO.

Інші способи підтримати CREDO: (Натиснути на цей напис)

Щиро дякуємо читачам за жертовність усім, хто нас підтримує!
Підпишіться на розсилку
Кожного дня ми надсилатимемо вам листи з найважливішими та найцікавішими новинами

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: