Wywiad

Bp Kawa: „Modlę się, aby to była ostatnia wojna rozpoczęta przez rosję”

Ви також можете прочитати цю статтю українською мовою

30 czerwca 2022, 17:14 161 Vita Jakubowska

Minęło już 5 lat odkąd archidiecezja lwowska otrzymała nowego biskupa Edwarda Kawę OFMConv, który w momencie święceń został najmłodszym biskupem katolickim na świecie. Jednak młody wiek to raczej zaleta niż wada – bo Kościół w Ukrainie rozwija się dynamicznie i potrzebuje energicznych duszpasterzy, a biskup Edward w ciągu tych pięciu lat służby wykazał się wielką pracowitością, wytrwałością, energią i odpowiedzialnością za Kościół i powierzonych mu wiernych. 

W pierwszych latach posługi biskupiej prowadził akcję Papież dla Ukrainy — pomoc ludności cywilnej dotkniętej wojną na Donbasie; następnie przez dwa lata dbał, aby życie duchowe wiernych nie podupadło podczas pandemii COVID-19. A od 24 lutego aktywnie angażuje się w pomoc humanitarną dla wojska, przesiedleńców oraz ludzi, którzy pozostają w strefie aktywnych działań wojennych bez możliwości wyjazdu. Ale poza tym biskup Kawa ma wiele innych zadań, obowiązków i posług, które w rzeczywistości są priorytetowe – choć mniej widoczne.

Dziś CREDO rozmawia z biskupem Edwardem o pierwszych pięciu latach jego posługi biskupiej.

– Patrząc wstecz, jak ocenia Ksiądz Biskup te lata posługi biskupiej?

– Posługa biskupia to inna strona życia. Różni się od posługi zakonnika czy księdza w parafii, kiedy masz określoną pracę z określonymi ludźmi; a nawet posługa przeora w zakonie jest pracą z konkretnymi klasztorami. A posługa biskupa obejmuje znacznie szerszy obszar. Pierwsze lata uczyłem się, jak być biskupem, jak ta diecezja powinna wyglądać dobrze, a kard. Marian Jaworski bardzo mi pomagał. Na każdym spotkaniu mówił mi, że powinienem być ojcem, ojcem ludu, parafian i księży. Postrzegam to jako nieustanne wyzwanie i zadanie, do którego trzeba dojrzewać, rozwijać się. Oceniałbym te pięć lat nie w kategoriach sukcesów i porażek, ale wyzwań: każda sytuacja była dla mnie wyzwaniem. Przez pierwsze dwa lata poznawałem archidiecezję lwowską i strukturę Kościoła w Ukrainie, bo będąc biskupem  patrzysz na wszystko jak na inny świat, widzisz wszystko z innej strony. Potem nadszedł niespodziewany dla nas wszystkich czas pandemii, który również bardzo dużo zmienił. Szczególnie trudne były pierwsze miesiące. Trudno mi było zaakceptować i zrozumieć, dlaczego zamykamy świątynie, dlaczego tak łatwo poddajemy się nielogicznym restrykcjom – czego wciąż nie rozumiem, i stąd moje oburzenie i komentarze jako próby uchronienia siebie i wiernych przed niesprawiedliwymi ograniczeniami. A teraz mamy wojnę rosji z naszym narodem, z Ukrainą. Taka duchowa walka to kolejne trudne doświadczenie, które trwa, przynoszące wiele cierpienia, wiele pytań, na które trudno odpowiedzieć czy wyjaśnić, ale są one skierowane przede wszystkim do biskupa. Ludzie pytają, jak zareagować, co zrobić, gdzie w tym wszystkim jest Kościół; ale nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania. Rozeznałem na modlitwie, że moją odpowiedzią będzie służba, moje świadectwo. Wojny, agresji nie mogę powstrzymać, ale potrafię pomagać ludziom, mogę zajmować się sprawami organizacyjnymi i pracować fizycznie, jak wszyscy, i być jak najbardziej użytecznym.

Z perspektywy tych pięciu lat mogę powiedzieć, że biskupi noszą te czerwone sutanny, które przypominają męczeństwo. Czuję, że to ciągłe umieranie dla siebie, ciągłe zapominanie o sobie. Dla mnie biskupstwo nie jest proste. Łatwiej mi było służyć w zakonie i tam czułem się na swoim miejscu. Teraz jest wiele rzeczy, które są dla mnie trudne do zaakceptowania, coś, co jest trudne do pogodzenia się; ale dla dobra Kościoła i tych, którym służymy, przyjmuję i staram się przetrwać, aby zobaczyć w tym Boga.

– To znaczy, teraz jest trudniej niż wtedy, gdy kiedyś musiał Ksiądz Biskup założyć parafię od podstaw w Krzemieńczuku?

– Teraz jest trudniej, bo choć główna odpowiedzialność za archidiecezję spoczywa na arcybiskupie Meczysławie, jednak w życiu archidiecezji nadal zaangażowany jest biskup pomocniczy i w praktyce są to zupełnie inne horyzonty. Nawet relacja Kościół-państwo jest inna. Kiedy zaczynałem w Krzemieńczuku, początkowo nie miałem wsparcia ze strony władz lokalnych, ale później udało mi się zdobyć zarówno wsparcie, jak i sympatię ze względu na naszą służbę chorym na gruźlicę i bezdomnym. A teraz wszystko się zmienia: tu, w kontekście wojny, jest współpraca państwa z Kościołem, ale w innych sprawach brakuje nie tylko poparcia, ale i prostego zrozumienia. To wszystko jest naprawdę skomplikowane, znacznie bardziej skomplikowane niż wcześniej. Osobiście łatwiej jest mi rozładować samochód pomocy humanitarnej niż ślęczeć nad papierami, za którymi stoją ludzie i czekają na decyzję, potrzebują odpowiedzi.

– Czy jest w posłudze biskupiej coś, co cieszy, co sprawia radość, bo wtedy Ksiądz Biskup może zrobić coś, czego nie mógłby zrobić jako zwykły kapłan?

– Każda msza św., wizytacja, zwłaszcza gdy sprawuję sakrament bierzmowania, i moment, w którym patrzę na twarze młodych ludzi, którzy otrzymują dar Ducha Świętego. Albo udzielanie święceń lub innych sakramentów. To radość! Czujesz tę moc i rozumiesz, że jesteś narzędziem w rękach Boga, choć niegodnym i słabym, ale Duch Święty przechodzi przez ciebie i zstępuje na osobę przyjmującą sakrament. Daje radość: radość, że Bóg przekazuje przeze mnie Boże życie. I uwielbiam te wizyty duszpasterskie w parafiach, bo zawsze jest radością być narzędziem w rękach Boga.

– Biskupów nieczęsto widuje się w konfesjonale. Czy spowiada Ksiądz Biskup ludzi?

– Spowiadam. I bardzo często. Nie zawsze w konfesjonale, żeby nie robić jakiejś sensacji — ale tam, gdzie nikt nie biega z aparatem czy telefonem. Dla mnie sakrament spowiedzi zawsze był i jest przyjemną posługą. Uwielbiałem spowiadać w parafii św. Antoniego, zawsze jest tam wiele osób do spowiedzi i sprawiało mi radość, że mogłem w ten sposób ludziom służyć. Podczas nocnych czuwań, kiedy młodzi modlą się, czekam w konfesjonale na tych, którzy potrzebują pojednania z Bogiem i z samym sobą.

– Jak widzi Ksiądz Biskup kolejne lata swojej posługi? Czy jest plan, który chciałoby się zrealizować?

– Zawsze mam dużo planów, ale przez ostatnich pięć lat nauczyłem się, że nic z nich nie wychodzi… Wszystko trzeba zmieniać, nawet zwykły harmonogram nabożeństw. Dlatego staram się nie planować za dużo, aby nie było rozczarowań, a nawet oburzenia; ale bardziej rozpoznawać wolę Bożą i robić to, co mogę teraz zrobić. Chociaż nadal mam pewne plany i oczekiwania, pragnienia — aby Kościół odrodził się w czasie wojny, a nie był bierny; aby ludzie  przyzwyczajali się do wojny, bo ciężko na to patrzeć. I idę z tymi planami do abpa Mieczysława. Zawsze się uśmiecha, gdy słyszy te plany lub sugestie. Różnie bywa: niektóre są realizowane, inne odkładane na przyszłość; ale widzę, że gdybym nie miał tych planów, tych oczekiwań, gdybym za każdym razem nie podnosił poprzeczki, byłoby to zatrzymanie mojego rozwoju. Zawsze stawiam sobie cel, do którego dążę. A jak to będzie, wszystko jest w rękach Boga.

– Czyli biskup Kawa to osoba, która umie przyznać się do porażki, wyciągnąć wnioski i nie nadepnąć na tę samą grabie? 

– Zawsze przyznaję się do porażek i przyznaję się do błędów, nawet tych, których jeszcze nie popełniłem, ale wiem, że mogłem. Zdaję sobie sprawę, że jestem tylko człowiekiem i mogę popełniać błędy. I zdarza się, że kilka razy wchodzę na te same grabie. Ale wyciągam wnioski i staram się nie podejmować decyzji na podstawie emocji czy entuzjazmu, ale kierować się zdrowym rozsądkiem. Staram się konsultować z osobami, które uważam za kompetentne, aby uzyskać bardziej obiektywną ocenę sytuacji. Zawsze rozumiem, że każda decyzja, każde słowo, czy to opublikowane, czy wypowiedziane przeze mnie w kazaniu, może być źle zrozumiane, zinterpretowane i krzywdzące, pomimo moich dobrych intencji. Dlatego modlę się, aby Bóg przemówił, a ja będę tylko Jego narzędziem.

– Kiedy jest Ksiądz Biskup zmęczony i czuje, że się wypala, jaki jest najlepszy sposób na odpoczynek i przywrócenie zasobów psychoemocjonalnych?

– Dla mnie najlepszą drogą jest cisza. Bardzo lubię ciszę —  żadnych obcych dźwięków. Daje mi przestrzeń do modlitwy. Kiedy potrzebuję odpoczynku, idę na spacer. Z różańcem. Bardzo mi pomaga naładować siły i myśli. Rozwiązuję wiele spraw, które mnie niepokoją, w modlitwie, z Bogiem, a Maryja we wszystkich tych sprawach daje mi pociechę. Kiedy podróżuję, od wielu lat nie słucham niczego w drodze: radio przeszkadza. Lubię jeździć w ciszy. Pomaga w koncentracji i modlitwie. Teraz jest to na ogół jedyny sposób na odpoczynek, aby mieć siły na dalszą służbę w takich warunkach. Nie ma jeszcze mowy o innym odpoczynku.

— Dziś często słyszę od ludzi, jak marzą o tym, co zrobią, gdy wojna się skończy. Czy myśli Ksiądz Biskup, czego chciałby, gdy wojna się skończy?

– Mam nadzieję, że wojna zakończy się jak najszybciej i będzie to zwycięstwo Boga nad diabłem. I modlę się o to wiele razy każdego dnia. Ale powiem szczerze: boję się, że gdy wojna się skończy, wszystko wróci do poprzedniego stanu, a może nawet będzie gorzej. I patrząc na to, co dzieje się teraz na świecie, zadaję sobie pytanie: co mogę zrobić, aby ludzie myśleli więcej o zmianie życia i nawróceniu, zamiast planować, kto co zrobi po zakończeniu wojny. Nie obserwuję entuzjazmu – nasze świątynie nie są pełne, choć nie są puste. Wojna nie zachęca nas do chrześcijaństwa. Żyjemy w ciągłym niepokoju, pytając, dlaczego Bóg na to pozwolił, ale sami nic nie robimy, aby stać się narzędziem Opatrzności Bożej do zakończenia tej wojny. I modlę się, aby ta wojna zakończyła się jak najszybciej, aby ludzie przestali cierpieć, zwłaszcza najbardziej bezbronni; ale modlę się też, aby nastąpiła zmiana, nawrócenie Ukrainy i Europy, która bardzo oddaliła się od Boga i przesiąkła pogaństwem. Także modlę się o nawrócenie rosji: żeby to była ostatnia wojna, którą rosja inicjuje i przelewa krew niewinnych ludzi w wojnie, która nie ma sensu. Marzę, modlę się i życzę z całego serca, aby ta wojna zmieniła oblicze ziemi. Tej ziemi. Jak modlił się o to św. Jana Pawła II.

 

Інші статті за темами

ПЕРСОНА

Edward Kawa

МІСЦЕ

Lwów

Zauważyłeś błąd? Zaznacz fragment tekstu i naciśnij Ctrl+Enter.

ПІДТРИМАЙТЕ CREDO
Шановні читачі, CREDO — некомерційна структура, що живе на пожертви добродіїв. Ми з вдячністю приймемо Вашу допомогу. Ваші гроші йдуть на оплату сервера, роботу веб-майстра та гонорари фахівців. Переказ через ПриватБанк: Пожертвування можна переказати за такими банківськими реквізитами:

5168 7427 0591 5506

Благодійний внесок ПРИЗНАЧЕННЯ ПЛАТЕЖУ: Добровільна пожертва на здійснення діяльності часопису CREDO.

Інші способи підтримати CREDO: (Натиснути на цей напис)

Щиро дякуємо читачам за жертовність усім, хто нас підтримує!
Підпишіться на розсилку
Кожного дня ми надсилатимемо вам листи з найважливішими та найцікавішими новинами

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: